„Być kobietą i nie zwariować” to zapis tygodniowych warsztatów, w których udział wzięło kilkanaście kobiet. Kobiet z problemami, mniej lub bardziej zdiagnozowanymi, bardziej lub mniej indywidualnymi. Lektura ważna dla każdej z nas.
Księgarnie aż roją się od rozmaitych poradników. Jak przytyć, jak schudnąć, jak przyciągnąć mężczyznę, jak go zatrzymać czy wreszcie pozbyć się tego natrętnego. I właściwie zawsze daleka byłam od czytania jakiegokolwiek poradnika, a już na pewno polecania go innym. Tym razem sytuacja przedstawia się jednak zupełnie inaczej. Książka „być kobietą i nie zwariować”, mimo iż rekomendowana jako poradnik nie nosi znamion typowych dla tego gatunku. Właściwie jedyna cecha poradnikowa tej książki, to pewien rodzaj wsparcia i pomocy jaką niesie. Fakt, iż nie odwali ona za nas pracy nad sobą, nie może także równać się z profesjonalną pomocą psychoterapeutyczną. Jednak pozwala zauważyć wiele naszych osobistych problemów w zupełnie innym świetle. Zdiagnozować co nieco u siebie, a w konsekwencji poprawić, może ulepszyć, a może tylko zwrócić naszą uwagę na pewne sprawy, co niekiedy w zupełności wystarczy lub jest przynajmniej interesującym punktem wyjścia. Całość została napisana przez Katarzynę Miller znaną psychoterapeutkę, której alter ego widzimy w książce, oraz Pawluczuk Monikę – dziennikarkę.
Interesujący jest już sama forma tej książki. Problemy, które porusza nie zostały pogrupowane na rozdziały, lecz włożone w usta kilkunastu współczesnych kobiet. Młodych, dojrzałych, lepiej lub gorzej zarabiających. Rozmaitych o różnych, zarysowanych nieco życiorysach. W ten sposób łatwiej jest uświadomić sobie problemy, które je trapią, spersonalizować. Łatwiej odnieść do siebie. Rzecz warta przeczytania.
Recenzja napisana dzięki uprzejmości wydawnictwa W.A.B