Zima ustąpiła, a na wysuszone łąki i pola wstąpili "wypalacze" traw. To codzienny 'rytuał' jaki możemy obserwować wkoło i w samym Wałbrzychu. Wczoraj płonęły łąki za Toyotą i obok dawnej mleczarni przy Gagarina.
To niebezpieczny proceder, który należy tępić wszelkimi możliwymi sposobami. Groźny nie tylko dlatego, że odciąga straż pożarną od 'prawdziwych' zagrożeń ale tez z tego względu że doprowadza do lokalnych katastrof ekologicznych.
W pożarach giną chronione cenne gatunki roślin m.in. trawy, najcenniejsze gatunki ziół, pozostają rośliny głęboko korzeniące się. Zniszczona zostaje flora bakteryjna przyśpieszająca rozkład resztek roślinnych.
Łąki, brzegi rzek, zakrzaczenia i zadrzewienia śródpolne są miejscami życia ogromnej liczby gatunków owadów, są ostoją ptaków i zwierząt. Giną one wraz z płonącą roślinnością. Przy wypalaniu giną także mrówki uważane za sanitariuszy pól. Jedna ich kolonia może zniszczyć do 4 mln szkodliwych owadów rocznie.
Apelujemy, reagujmy na wszelkie próby wypalania łąk. Jeśli nie czujemy się na siłach, żeby zrobić to samodzielnie lub z pomocą sąsiadów lub kolegów wezwijmy policję albo straż miejską.