Górnik nie takiego się chyba obrotu spraw spodziewał i przyznać trzeba, że zlekceważył raczej trochę swojego sobotniego przeciwnika. W pierwszej połowie po dwóch jedynych na dobrą sprawę swoich groźnych akcjach zespół Promienia z Żar strzelił dwie bramki i w drugiej połowie Górnicy musieli rzucić sie do huraganowych ataków żeby odrabiać straty. Słowo "huraganowych" nie jest tutaj przypadkowe, bo cały mecz wiał silny wiatr, który skutecznie uprzykrzał życie piłkarzom. O ile winą za pierwszą straconą bramkę należy obciążyć cały zespół, to drugą trzeba zapisać na konto Jogiego, który takich 'szczurków' z 35 metrów jednak nie powinien wpuszczać. Druga połowa to wspomniany już napór wałbrzyskich piłkarzy na bramkę gości, ale niestety 45 minut to za mało i jeśli dodać do tego zmarnowane 'sety' to trzeba przyznać że zremisowaliśmy ten mecz dość pechowo. Całe szczęście zremisował swój mecz nasz sąsiad z tabeli - Motobi i na razie mamy status quo. Z dobrej strony pokazał się Zinke, który właśnie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale w ogólnym rozrachunku zagrał więcej niż dobrze. Słabiej niż zwykle Morawski, bardzo dobrze Bartosz Konarski. Wepa z kontuzją, a notę Jogiego obniża właśnie ta wpuszczona druga bramka. Miejmy nadzieję, że piłkarze wezmą sie w garść i już od przyszłego meczu będą nas zachwycać formą z rundy jesiennej. Kolejne spotkanie z Świebodzinie z Pogonią.
Bartek