Nie powiem, miło było patrzeć jak wałbrzyscy studenci rozbijają w pył największą wrocławską uczelnię - Uniwersytet czy też sportowy AWF. Siatkówka to dyscyplina akademicka (trzy AZS grają w ekstraklasie!), nic więc dziwnego, że w tej dyscyplinie walka o mistrzostwo Dolnego Śląska jest bardzo prestiżowa. W finale dolnośląskim zagrały trzy ekipy wrocławskie - AWF, Uniwersytet, Politechnika oraz nasz AZS PWSZ AS. Do tej pory nigdy drużynie spoza Wrocławia nie udało się zdobyć mistrzostwa regionu. PWSZ AS po raz pierwszy przełamał tę wrocławską hegemonię i mam nadzieję, że nie po raz ostatni. To historyczny sukces. Nasz zespół, po przegranym półfinale AMP w Dąbrowie Górniczej, pałał chęcią rewanżu, bowiem uważał, że jego miejsce jest w najlepszej "8" kraju. Tym bardziej powinien być najlepszy na Dolnym Śląsku. Ale przecież z Uniwersytetu, gdzie studiuje ponad 30 tysięcy osób, także można łatwo złożyć 6-osobowy zespół. Podobnie jak na Politechnice Wrocławskiej. Nie mówiąc już o sportowej uczelni, jak ą jest AWF. Tam zresztą grali znani nam Papalski i R. Dusza. I właśnie z AWF nasi zagrali swój pierwszy mecz. I wygrali łatwo 3:0. A to co zrobili w III secie mogło przejść do historii siatkówki. Wałbrzyszanie prowadzili już 18:1 i 24:3. Gdyby nie zbytnia fantazja w końcówce, mogli wygrać do 3. Ostatecznie wygrali seta do 5. Kolejnego do 17. I już byli w półfinale. Tam rywalem był AZS Uniwersytet, który wcześniej pokonał Politechnikę 3:1. Przed finałem nasi mieli mały dylemat. Rektorem naszej PWSZ jest prof. Elżbieta Lonc, dla której macierzystą uczelnia jest właśnie UW. Wygrać i sprawić miłą niespodziankę pani rektor, ale czy jednocześnie ją zasmucać pokonaniem jej ukochanego uniwersytetu? Na dodatek na rozgrzewce przed finałem bolesnej kontuzji doznaje Król, więc w ataku musiał grać rozgrywający Kisielewicz. To było znaczne osłabienie. Nasi jednak zaczynają koncertowo, wygrywają I seta 25:8! Jednak w II secie zbyt wcześnie poczuli się zwycięzcami, prowadząc 20:17 spoczęli na laurach, dali się dogonić na 23:23 i przegrali końcówkę 23:25. To tak zdenerwowało trenera Ignaczaka, że przez połowę III seta nie odezwał się do siatkarzy, interweniował dopiero, gdy nasi przegrywali 15:18. I znowu doszło do horroru, ale tym razem nasi obronili setbola przy stanie 23:24 i potem odwrócili sytuację, wygrywając 26:24. III set był formalnością, zaczął się od 7:1, a skończył 25:17. PWSZ AS wygrywa 3:1 i zostaje najlepszą drużyną siatkarską Dolnego Śląska. To po sukcesie piłkarzy i pływaków kolejny duży sukces wałbrzyskiego sportu akademickiego. Ma w tym swój udział także kilkuosobowa grupka wałbrzyskich kibiców, którzy pojawili się w sali AM i głośno dopingowali swój zespół. Najlepiej zaprezentowali się nasi środkowi - Pizuński i Olszewski, nieźle grali Piekarczyk, Ostapiuk i Leński. AZS PWSZ AS wystąpił w składzie: Maciej Leński, Jarosław Pizuński, Dariusz Król, Paweł Olszewski, Łukasz Ostapiuk, Bartłomiej Kisielewicz, Bartłomiej Piekarczyk, Dawid Pacioch, Rafał Bocheński. Trener Janusz Ignaczak., kierownik zespołu Cyprian Kaleta. Gratulujemy!
(bskib)