Tak pięknego początku maja, jaki mieliśmy w tym roku, nie pamiętają zapewne najstarsi górale. Łaskawe słońce świeciło na grillujących, spacerujących, wędrujących po górach i świętujących rocznicę uchwalenia konstytucji. A dla miłośników mocniejszych wrażeń przygotowano wiele imprez, które – z racji bezchmurnego nieba – cieszyły się ogromnym powodzeniem.
Prym, jak zwykle, wiódł Festiwal Kwiatów i Sztuki w zamku Książ, tradycyjnie grupujący podczas wielkiej majówki z jednej strony hodowców wszelkiej roślinności, z drugiej strony – miłośników tejże. Jak zawsze, przestrzeń zamkowego dziedzińca pokryły wielobarwne kwietne dywany, a zamkowe komnaty zamieniły się w kwitnącą dżunglę. Dokładnych wyliczeń jeszcze nie ma, ale szef Książa Jerzy Tutaj szacuje, że w ciągu majowego weekendu przez zamkowe włości mogło się przewinąć nawet 50 tysięcy zwiedzających. Nadspodziewanym sukcesem zakończyła się zaproponowana w tym roku po raz pierwszy impreza w Muzeum w Wałbrzychu. Dyrektor Marek Stadnicki zaprosił gości nie tylko do sal wystawowych, ale też do muzealnego, bajkowego, zarośniętego starymi drzewami ogrodu. Okazją było obchodzone 2 maja Święto Flagi. “Festyn w barwach biało-czerwonych” oferował bezpłatne zwiedzanie muzeum, konkursy z nagrodami, kiermasze i loterie. Wśród laureatów znaleźli się uczniowie szkoły podstawowej nr 15 oraz 30. Przyszło ponad tysiąc osób.
- W jeden dzień załatwiliśmy trzymiesięczną frekwencję – śmieje się Marek Stadnicki. I obiecuje, że ogród zawsze będzie już dostępny dla zwiedzających, a wkrótce zostanie tam uruchomiona letnia kawiarenka.
Skoro już o ogrodach mowa, to nie od rzeczy będzie wspomnieć o inauguracji artystycznego sezonu plenerowego w klimatycznej akademii sztuki (czytaj: ogródki działkowe Podzamcze), prowadzonej przez guru wałbrzyskich literatów, Romana Giletę. Gospodarz, dbający o aktualne akcenty wydarzeniowe, witał gości w gustownej maseczce na twarzy, chroniąc się przed ewentualnym wirusem AH1N1, który mógł być przywleczony przez gości. Klimat był tradycyjnie dekadencki, aczkolwiek w pewnym momencie zakrętka od butelki z przezroczystym napojem dziarsko zagrała “sto lat niech żyje nam”. Sezon został uroczyście zainaugurowany.
Szela