- Turów jest do ogrania - uważają zawodnicy Victorii Górnika. A kibice dodają, że mecze derbowe rządzą się swoimi prawami, co wałbrzyszanie potwierdzili w poprzednim sezonie, dwukrotnie pokonując wicemistrza Polski. Czy w sobotę będzie kolejna niespodzianka?
Zgorzelczanie mają w tym roku bardzo silny i zbilansowany skład. Co prawda Turów rozstał się z dotychczasowymi gwiazdami: Thomasem Kelatim, Andresem Rodriguezem, Dragisą Drobnijakiem i Davidem Loganem, ale w ich miejsce trafili zawodnicy z najwyższej półki. Za prowadzenie gry odpowiadają Amerykanie Bryan Bailey i Donald Copeland. Pod koszem dominują ich rodacy: Darian Townes i John Turek, których wspierają skrzydłowi: Chris Daniels, Alex Harris, Gorjan Radonjic i Robert Witka. Na obwodzie są doświadczeni reprezentanci Polski Iwo Kitzinger i Krzysztof Roszyk oraz Damir Miljkovic. Do kompletu trener Saso Filipowski ma jeszcze utalentowanego młodzieżowca Bartosza Bochno, który gra bez kompleksów także poza regulaminową drugą kwartą. Mimo tak silnego składu Turów można pokonać. W tym sezonie uczyniły to już zespoły Czarnych w Słupsku i Polpharmy w Starogardzie Gdańskim. Zwłaszcza ta druga porażka, różnicą 20 punktów, była dla zgorzelczan szczególnie bolesna i dotkliwa. Dowodzi ona, że nawet tak znakomicie funkcjonujący mechanizm czasami się zacina. Trzeba jednak umieć to wykorzystać. W zwycięskich meczach zespół Victorii Górnika, pod wodzą Andrzeja Adamka, zaprezentował chwilami znakomitą grę, szczególnie w obronie. I to właśnie gra w defensywie
może być kluczem do odniesienia sukcesu w konfrontacji z wicemistrzem Polski. Ale wałbrzyszanie będą musieli w tym pojedynku być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty, bo jakikolwiek przestój w grze może mieć nieodwracalne skutki. I do tego niezbędne jest maksymalne zaangażowanie w zdobywanie punktów wszystkich graczy, którzy będą pojawiali się na parkiecie. Niezaprzeczalnym atutem biało - niebieskich będą w tym spotkaniu kibice, którzy żywiołowym i ogłuszającym dopingiem potrafią dać swoim ulubieńcom natchnienie i niespotykaną siłę. Oby w sobotę o godz. 17.00 hala w Świebodzicach wypełniła się do ostatniego miejsca.