Zakończył się rekordowo długi proces upadłościowy Fabryki Porcelany Książ w Wałbrzychu. Po prawie pięciu latach od ogłoszenia upadłości, zakład został sprzedany za 18,5 mln zł.
Nowy właściciel, to spółka z o.o. Belgian-Polish Investmen, zarejestrowana we Wrocławiu, zajmująca się głównie obrotem nieruchomościami. Kwota uzyskana ze sprzedaży pokryje zaledwie jedną trzecią długów. Część wierzycieli prawdopodobnie nie odzyska swoich pieniędzy.
- Fabryka Porcelany Książ jest winna różnym instytucjom i dostawcom około 65 milionów złotych. Zgodnie z prawem w pierwszej kolejności muszą być zaspokojone roszczenia pracownicze, ale te już zostały uregulowane. Jako następni w kolejce stoją wierzyciele, którzy uzyskali wpis na hipotece, potem skarb państwa (ZUS, Urząd Skarbowy w Wałbrzychu) i na końcu dostawcy - wyjaśnia pełnomocnik syndyka, Maria Oryńska.
Zakład, choć w upadłości, cały czas produkował porcelanę. Jednak liczba pracowników drastycznie spadała z miesiąca na miesiąc. W ostatnich tygodniach, z ponadtysięcznej niegdyś załogi, pozostało około 70 osób.
- Ludzie wiedzieli, że będą mieli pracę tylko do zakończenia procesu upadłościowego. Taka informacja była zawarta w umowach. Na razie nie wiadomo, czy będą przyjmowani z powrotem, chociaż kupujący deklarowali, że są zainteresowani produkcją porcelany. Teraz wiadomo tylko tyle, że zwalniani pracownicy byli proszeni o pozostawienie kontaktu do siebie. Mimo to ludzie czują się zagubieni, bo konkretów brak - mówi Maria Oryńska.
W siedzibie fabryki przy ul. Uczniowskiej nadal będzie funkcjonował sklep z porcelaną. Ostatnio w "Książu" zajmowano się przede wszystkim zdobieniem wyprodukowanej porcelany, teraz trzeba będzie ją sprzedać.
- Jak tylko zakończy się remanent, sklep i kiermasz zostaną ponownie uruchomione - zapowiada Maria Oryńska.